W lodówce dietetyka – doktora Michała Wrzoska – nagminnie gości kefir. Nie chodzi jednak o „pierwszy lepszy” produkt ze sklepowej półki. Ma swojego zdecydowanego faworyta. Wygląda niepozornie, a rozkłada konkurencję na łopatki. Zobacz, dlaczego warto mieć go w kuchni.
Ten kefir z Biedronki to częsty wybór dietetyka
Uznanie specjalisty zyskał kefir marki Krasnystaw. Jego skład to absolutny ideał. Nie znajdziemy w nim żadnych zagęstników, stabilizatorów czy emulgatorów. Zawiera jedynie mleko, białka mleka oraz żywe kultury bakterii i drożdży kefirowych. Wpływa pozytywnie na układ pokarmowy, a zwłaszcza mikrobiotę. Badania z udziałem ludzi wskazują, że regularne picie napoju może sprzyjać zmianom związanym z produkcją krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Związki te stanowią źródło energii dla komórek jelita i wspierają prawidłowe funkcjonowanie bariery jelitowej.
Na korzyść kefiru z Krasnegostawu przemawiają również jego wartości odżywcze. Stugramowa porcja dostarcza zaledwie 50 kilokalorii. W tej ilości znajdziemy też 3,4 g białka, 2,0 g tłuszczu (w tym tylko 1,2 g nasyconych kwasów tłuszczowych) oraz 4,7 g węglowodanów, z czego 4,2 g to naturalnie występujące cukry mleczne. To bardzo dobre proporcje, dzięki którym produkt jest lekki, a jednocześnie skutecznie gasi pragnienie.
Patent na zastosowanie kefiru w kuchni
Wiele osób wypija kefir prosto z butelki, traktując go jako szybką przekąskę lub dodatek do młodych ziemniaków. Dr Michał Wrzosek znalazł dla niego również inne ciekawe zastosowanie. Ekspert wykorzystuje napój podczas przygotowywania różnego rodzaju placuszków, na przykład pankejków. Nabiał sprawia, że zyskują na puszystości i stają się pulchne niczym małe obłoczki. ja zawsze pankejki robię na kefirze – zdradza dr Michał Wrzosek.
Czytaj też:
Dietetyczka wskazała jogurt z Lidla. „Skład czysty jak łza” i ponad 8 g białka Czytaj też:
Dietetyczka pokazała fit zamienniki popularnych produktów. Ten sam smak, a połowa kalorii
