Dietetyk ostrzega przed tymi produktami z supermarketu. Polacy kupują je na potęgę

Dietetyk ostrzega przed tymi produktami z supermarketu. Polacy kupują je na potęgę

Dodano: 
Kobieta robi zakupy, zdjęcie ilustracyjne
Kobieta robi zakupy, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Freepik/pvproductions
Nie wszystko, co wygląda świeżo w supermarkecie, jest warte kupienia. Czasami drobne detale, do których jesteśmy przyzwyczajeni, zdradzają, że w produktach mogą znajdować się bakterie. Sprawdź, o co dokładnie chodzi.

Robiąc zakupy w supermarkecie, zwykle skupiamy się na dacie ważności produktu. Okazuje się jednak, że o braku bezpieczeństwa takich artykułów spożywczych mogą świadczyć mniej oczywiste sygnały. Z pozoru niegroźne szczegóły mogą być „alarmem”, że dane jedzenie okaże się niebezpieczne dla naszego zdrowia.

Najgorsze produkty w supermarkecie

Dietetyczka Paulina Ihnatowicz opublikowała na swoim Instagramie nagranie, w którym przestrzegła przed kilkoma popularnymi produktami z supermarketu. Pierwszym z nich są zbrylone mrożonki.

Zazwyczaj patrzymy tylko na zawartość, ale warto też zobaczyć, czy ta mrożonka nie jest twarda jak lód w wielu miejscach, bo to może oznaczać przerwanie ciągu chłodniczego – powiedziała specjalistka od zdrowego odżywiania.

Wyjaśniła, że raz zmrożony produkt nie może być rozmrożony, a potem ponownie zamrożony, ponieważ namnażają się tam bakterie i istnieje duże ryzyko zatrucia.

Ekspertka zdecydowanie odradza też kupowanie zaparowanych paczek z sałatą, kiełkami itd., ponieważ taka para oznacza nadmiar wilgoci w opakowaniu (po wewnętrznej stronie folii).

A taka wilgoć bardzo sprzyja namnażaniu się bakterii, grzybów itd. – powiedziała.

W efekcie produkt szybciej się psuje, traci świeżość, a jego spożycie może wiązać się z ryzykiem dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Należy więc wybierać opakowania, które są suche w środku, a po zakupie przechowywać je w lodówce i spożyć możliwie jak najszybciej.

Takie orzechy odradza dietetyczka

Trzecią rzeczą, której lepiej nie kupować w supermarkecie, są orzechy na wagę. Wyjaśniła, że mogą być źródłem mykotoksyn. Są to toksyczne (trujące) substancje wytwarzane przez niektóre gatunki grzybów pleśniowych. Dodatkowo takie orzechy kupowane na wagę wchłaniają wilgoć, a kontakt z powietrzem powoduje dalsze utlenianie się tłuszczów.

Kupujcie orzechy w zamkniętych i nieprzezroczystych opakowaniach – dodała ekspertka.

Światło przyspiesza utlenianie tłuszczów, to może powodować jełczenie, ale też utratę wartości odżywczych i ogólną gorszą jakość produktu. W skrócie – im mniej światła i powietrza dociera do orzechów, tym dłużej zachowują one swoją świeżość.

Czytaj też:
Te słodkie wypieki z Biedronki mają po 500 kcal. Dietetyczka mówi wprost
Czytaj też:
To nie chia ani awokado. Ten egzotyczny owoc wspiera wzrok i odporność

Opracowała:
Źródło: Odżywianie WPROST.pl