Polacy należą do największych konsumentów mięsa w Europie, a ich wybór zwykle pada na kurczaka. Większość kupuje go w supermarketach, na przykład w Biedronce. Znana dietetyczka Joanna Kryształ przyjrzała się bliżej temu, co oferuje znana sieć. Bez wahania wskazała najlepszy produkt. Zobacz, co dokładnie wyróżnia ten „egzemplarz” na tle konkurencji.
Kurczaki w Biedronce „pod lupą” dietetyczki
Specjalistka radzi, by sięgać po filet z kurczaka. Ma najwięcej białka (około 21-30 g w stugramowej porcji), a jednocześnie najmniej tłuszczu. Dlatego jest dobrym wyborem podczas redukcji masy ciała. Już stosunkowo niewielka porcja syci na długo, a w efekcie zmniejsza ryzyko podjadania między posiłkami czy sięgania po słodycze i inne niezdrowe przekąski. Jego trawienie wymaga większego nakładu energii, co wiąże się z wyższym efektem termicznym białka.
Należy jednak podkreślić, że białko odpowiada nie tylko za wsparcie procesu odchudzania. Pełni wiele innych ważnych funkcji. To podstawowy budulec mięśni, skóry, włosów i paznokci, a także element niezbędny do regeneracji tkanek po urazach czy wysiłku. Z aminokwasów powstają enzymy trawienne, hormony (m.in. insulina) oraz przeciwciała wspierające odporność. Ten makroskładnik uczestniczy też w transporcie różnych substancji – przykładem jest hemoglobina przenosząca tlen. Pomaga również utrzymać prawidłową gospodarkę wodno-elektrolitową i kwasowo-zasadową organizmu.
Warto też zwrócić uwagę na pochodzenie kurczaka i wybierać tego z wolnego wybiegu. Taki drób rośnie wolniej niż brojlery hodowane na skalę przemysłową. Ma dostęp do przestrzeni na zewnątrz i więcej ruchu, co przekłada się na bardziej zwartą strukturę mięsa i mniejszą utratę wody podczas obróbki cieplnej. Dla wielu osób liczy się również aspekt dobrostanu zwierząt – wolny wybieg oznacza bardziej naturalne warunki chowu ptaków.
Jakiego kurczaka lepiej nie kupować w Biedronce?
Dietetyczka odradza natomiast zakup gotowych nuggetsów. Na ich niekorzyść przemawia przede wszystkim skład. „To głównie panierka, olej i sól, a mięso schodzi na dalszy plan”– zauważa ekspertka w jednym z opublikowanych materiałów. Częste sięganie po tego typu produkty sprzyja wielu problemom zdrowotnym. Może prowadzić między innymi do rozwoju chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy typu drugiego, a także otyłości.
Czytaj też:
Jedli dwie garście dziennie przez 12 tygodni. Zły cholesterol spadł bez dietyCzytaj też:
Nie pomidory ani banany. Te grzyby to prawdziwa kopalnia potasu. 4–5 sztuk robi różnicę
