To nie głód, to pułapka mózgu. Dietetyczka mówi jasno, co zrobić, gdy ssie w żołądku przed snem

To nie głód, to pułapka mózgu. Dietetyczka mówi jasno, co zrobić, gdy ssie w żołądku przed snem

Dodano: 
Apetyt
Apetyt Źródło: Shutterstock / RossHelen
Podjadanie późnym wieczorem wcale nie musi rujnować diety – klucz tkwi w zrozumieniu, skąd bierze się ta nagła ochota na jedzenie. Zobacz, co mówi dietetyk.

Wieczorne „ssanie w żołądku” to prawdziwa zmora – niby kolacja była zjedzona, a człowiek i tak krąży wokół lodówki, szukając czegoś do przekąszenia. Najgorsze, że w takich chwilach rzadko mamy ochotę na sałatę; zazwyczaj kończy się na dopychaniu chipsami, paluszkami albo, co gorsza, robieniu sobie drugiej, pełnowymiarowej kolacji tuż przed snem. Niestety takie nocne podjadanie to najprostszy sposób, żeby zniweczyć cały wysiłek włożony w trzymanie diety w ciągu dnia. Te nadprogramowe kalorie, których organizm nie ma już jak spalić przed snem, błyskawicznie idą w boczki, a my rano budzimy się ociężali i z wyrzutami sumienia. To błędne koło, które potrafi skutecznie zepsuć każdą walkę o piękną sylwetkę.

Sposób na wieczorny głód

Często dajemy się złapać na tę pułapkę, bo mózg pod koniec dnia bywa już po prostu przeładowany. Dietetyczka Anna Jędrej w swoim nagraniu trafnie zauważyła, że to, co bierzemy za głód, to w rzeczywistości często sygnał, że jesteśmy wykończeni albo po prostu potrzebujemy jakiegoś „umilacza” po ciężkich godzinach pracy.

Czasem to nie głód fizjologiczny, tylko zmęczenie, emocje czy nuda. Zrób test: wypij szklankę wody lub naparu ziołowego. Odczekaj 10 minut. Jeśli dalej masz ochotę na jedzenie, wybierz coś białkowego, na przykład jogurt – wyjaśniła w opublikowanym nagraniu dietetyczka Anna Jędrej.

Taka strategia pozwala uniknąć bezmyślnego wrzucania w siebie wszystkiego, co wpadnie w ręce. Chodzi o to, żeby przestać traktować jedzenie jako plaster na stres czy nudę, bo to właśnie te nieplanowane „półkolacje” najszybciej odbijają się na wadze. Kiedy nauczymy się odróżniać realną potrzebę organizmu od zwykłego nawyku, nagle okazuje się, że utrzymanie formy wcale nie wymaga aż tak wielkich wyrzeczeń.

Co najlepiej jeść wieczorem?

Jeśli już faktycznie musisz coś przekąsić przed snem, najlepiej celować w rzeczy, które nie będą zalegać w żołądku do rana. Dobrym pomysłem jest wspomniany wcześniej jogurt naturalny, twarożek albo serek wiejski – białko dobrze syci, a przy okazji nie powoduje nagłych skoków cukru, po których człowiek zaraz znowu robi się głodny. Można do tego dorzucić garść orzechów czy parę słupków marchewki, żeby mieć co chrupać przy serialu bez poczucia winy.

Ważne, żeby unikać ciężkich, smażonych potraw i słodyczy, bo po nich nie tylko trudniej zasnąć, ale też organizm zamiast odpoczywać, musi całą noc walczyć z trawieniem. Jeśli masz ochotę na coś ciepłego, fajnie sprawdza się lekka zupa krem albo po prostu jajko na miękko. Kluczem jest umiar – chodzi o to, żeby wyciszyć głód i spokojnie dotrwać do śniadania, a nie najeść się „pod korek” tuż przed położeniem się do łóżka.

Czytaj też:
Ten dodatek do chleba wygrywa z masłem. Serce i wzrok naprawdę zyskują
Czytaj też:
Dietetyk poleca te 3 zamienniki słodyczy z Biedronki. Prawie 9 g białka i mało kalorii

Opracowała:
Źródło: Odżywianie WPROST.pl