Nie litera „E” powinna cię martwić. Dietetyczka mówi, co naprawdę zdradza etykieta

Nie litera „E” powinna cię martwić. Dietetyczka mówi, co naprawdę zdradza etykieta

Dodano: 
Anna Radowicka
Anna Radowicka Źródło: Archiwum prywatne / Anny Radowickiej
Długi skład i symbole „E” potrafią skutecznie zniechęcić do zakupu. Dietetyczka Anna Radowicka tłumaczy jednak, że prawdziwy problem często kryje się nie w pojedynczym dodatku, ale w całym produkcie.

Paulina Cywka, „Wprost”: Zacznijmy od sytuacji, którą zna chyba każdy konsument. Bierzemy produkt do ręki, patrzymy na etykietę i widzimy bardzo długi skład. Czy długi skład zawsze oznacza, że produkt jest zły?

Anna Radowicka: Nie. Długi skład nie zawsze oznacza zły produkt. Może go mieć również żywność oparta na zwykłych, rozpoznawalnych składnikach, zawierająca wiele naturalnych przypraw czy mieszanek zbóż. Dany artykuł spożywczy może też mieć skład krótszy, a jednocześnie zawierać dużo cukru, soli, tłuszczu niskiej jakości albo dodatków technologicznych. Dlatego zawsze warto patrzeć na całość, a nie tylko na liczbę linijek na etykiecie. Znacznie ważniejsze od samej długości składu jest to, jakie składniki się w nim znajdują oraz jaki jest stopień przetworzenia produktu.

Czyli sama „ściana tekstu” na opakowaniu nie świadczy jeszcze o tym, że mamy do czynienia z produktem niskiej jakości?

Długość składu może być pierwszym sygnałem, że warto przyjrzeć się produktowi dokładniej, ale nie powinna być jedynym kryterium oceny. W składzie mogą znaleźć się przyprawy, zioła, różne zboża, nasiona czy inne naturalne składniki. To nie musi być nic niepokojącego. Znacznie ważniejsze jest to, co znajduje się na początku składu i jakie grupy składników dominują.

Wiele osób widzi na etykiecie symbol „E” i od razu odkłada produkt na półkę. Czy dodatki do żywności naprawdę są tak groźne, jak często się mówi?

Moim zdaniem znacznie częściej boimy się samej litery „E” niż realnego zagrożenia. Dodatki do żywności dopuszczone do stosowania w Unii Europejskiej należą do najlepiej przebadanych substancji w żywności, a ich stosowanie podlega rygorystycznym regulacjom oraz limitom bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że dodatki do żywności nie są dodawane do produktów przypadkowo. Ich zadaniem jest między innymi zapewnienie bezpieczeństwa mikrobiologicznego, odpowiedniej trwałości, jakości i powtarzalności produktu. Każda substancja dopuszczona do stosowania w żywności w Unii Europejskiej przechodzi szczegółową ocenę bezpieczeństwa, a jej użycie jest ściśle regulowane.

Czy są takie dodatki, które mają wyjątkowo złą opinię, choć wcale nie muszą być największym problemem?

Dobrym przykładem jest glutaminian sodu, wokół którego przez lata narosło wiele mitów. To jeden z najbardziej demonizowanych dodatków do żywności. Aktualna wiedza naukowa nie potwierdza, aby stanowił on szczególne zagrożenie dla zdrowych osób spożywających go w typowych ilościach.

Które dodatki mogą świadczyć o tym, że produkt jest mocno przetworzony?

O wysokim stopniu przetworzenia może świadczyć obecność wielu grup dodatków jednocześnie, takich jak emulgatory, stabilizatory, zagęstniki, wzmacniacze smaku, aromaty, barwniki czy substancje słodzące. Nie oznacza to automatycznie, że produkt jest niebezpieczny.

Warto patrzeć nie tylko na to, czy w składzie jest jakiś dodatek, ale też na to, ile różnych funkcji technologicznych pełnią składniki obecne w produkcie. Jeśli skład wygląda bardziej jak projekt technologiczny niż zwykła żywność, jest to sygnał, że warto poszukać prostszej alternatywy.

To określenie „projekt technologiczny” jest bardzo obrazowe. Jak konsument ma je rozumieć w praktyce?

Chodzi o produkty, w których wiele składników ma za zadanie poprawić smak, konsystencję, stabilność, wygląd, aromat i trwałość. Sama obecność takich dodatków nie oznacza automatycznie zagrożenia, ale może świadczyć o wysokim stopniu przetworzenia. Dlatego zamiast pytać tylko: „czy ten produkt ma dodatki?”, lepiej zapytać: „czym ten produkt właściwie jest?”

W jakich produktach dodatków do żywności jest najwięcej?

Artykuł został opublikowany w 25/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Źródło: Odżywianie WPROST.pl