Polacy omijają ten ser. Ma więcej białka i wapnia niż twaróg
Niedocenianym przysmakiem, który warto włączyć do jadłospisu jest halloumi. Ser pochodzi z Cypru. Przygotowuje się go głównie z mleka owczego i koziego, czasem z dodatkiem krowiego. Produkcja jest stosunkowo prosta i przebiega w kilku etapach. Najpierw mleko wzbogaca się o podpuszczkę, a następnie całość podgrzewa. W efekcie powstaje gęsty skrzep, który oddziela się od serwatki, doprawia solą i najczęściej także miętą. Kolejna faza polega na formowaniu i krojeniu produktu na porcje. Każda z nich trafia na koniec do specjalnej solanki. Dzięki temu halloumi zyskuje swoją zwartą strukturę i wyrazisty smak.
Dlaczego warto jeść ser halloumi?
Ser halloumi jest – jak zauważa dietetyczka Paulina Styś-Nowak – bogatym źródłem białka. Jedna porcja o wadze 80 gramów pokrywa dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek w 139 procentach. Ten związek odgrywa kluczową rolę w profilaktyce wielu różnych chorób układu kostnego. Buduje kości i zęby, a jednocześnie zwiększa ich twardość oraz wytrzymałość. Ponadto reguluje pracę układu nerwowego i bierze udział w procesie krzepnięcia krwi. Poza tym aktywuje niektóre enzymy i hormony.
Przegląd badań z 2019 roku wykazał, że produkty mleczne spożywane w okresie dzieciństwa znacząco zwiększają zawartość składników mineralnych w kościach. Spożycie odpowiednich ilości wapnia i witaminy D koreluje z wyższą gęstością mineralną kości, a to może przekładać się na mniejsze ryzyko osteoporozy i złamań kości u starszych osób – czytamy w jednym z artykułów Pauliny Styś Nowak.
Ser halloumi zawiera nawet 7-8 razy więcej wapnia niż standardowy twaróg. Ma nad nim przewagę również jeśli chodzi o ilość białka. Dzięki temu zapewnia uczucie sytości na długo, wspomaga trawienie i minimalizuje ryzyko podjadania między posiłkami.
Na co uważać, jedząc ser halloumi?
Największym mankamentem sera halloumi jest wysoka zawartość sodu. Porcja o wadze 80 gramów dostarcza około 1000 mg tego związku, co stanowi połowę dziennego zapotrzebowania. Nadmiar pierwiastka w diecie przyczynia się natomiast do rozwoju wielu problemów zdrowotnych i chorób układu krążenia. Dlatego należy sięgać po niego z umiarem. To – jak zauważa Paulina Styś-Nowak – świetny dodatek do sałatek, kanapek, zapiekanek czy dań makaronowych.