Niemal każdy ma z nimi kontakt. Naukowcy powiązali 8 dodatków do żywności z chorobami serca
Naukowcy przez 8 lat śledzili sposób odżywiania 112 395 uczestników. Badani regularnie zapisywali wszystko, co jedli i pili, a przy tym wskazywali konkretne marki produktów. Dzięki temu można było dokładniej ocenić, jak często w ich diecie pojawiały się wybrane dodatki konserwujące. Wyniki pokazują, że kontakt z nimi był niemal powszechny. W ciągu pierwszych dwóch lat badania aż 99,5 proc. uczestników spożyło przynajmniej jeden dodatek z analizowanej listy. W trakcie obserwacji odnotowano 5544 nowe przypadki nadciśnienia oraz 2450 zdarzeń sercowo-naczyniowych. Eksperci powiązali spożywanie 8 popularnych dodatków do żywności z nadciśnieniem i chorobami serca. Sprawdź szczegóły.
Dodatki do żywności a większe ryzyko chorób serca
Przedstawione wyniki badań postanowiła wziąć „pod lupę” profesor Ewa Stachowska, kierowniczka Katedry Żywienia Człowieka i Metabolomiki na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym, która od ponad 30 lat analizuje sposób, w jaki jedzenie wpływa na zdrowie. Specjalistka podzieliła się swoimi spostrzeżeniami w mediach społecznościowych.
Niestety – choć ja unikam publikowania »straszących « treści na moim koncie to to badanie mnie poruszyło. Bo obserwacja ponad 112 tysięcy osób NIESTETY powiązała stosowanie konserwantów, szeroko używanych w popularnych produktach spożywczych z nadciśnieniem i chorobami serca […] Ci, co jedli regularnie żywność zwierającą konserwanty w porównaniu z tymi co jedli ją okazjonalnie, charakteryzowali się o 29% wyższym ryzykiem nadciśnienia o 16% wyższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych. W przypadku konserwantów przeciwutleniających ryzyko nadciśnienia było wyższe o 22% – zauważa ekspertka w opublikowanym materiale.
Te dodatki szkodzą zdrowiu
Na jakie dodatki do żywności warto szczególnie uważać? Numer jeden to E250, czyli azotyn sodu. Producenci masowo dodają go do wędlin, ulubionych parówek, bekonu i mięsnych konserw. Nadaje on wyrobom piękny, różowy kolor, hamuje rozwój drobnoustrojów i mocno wydłuża ich trwałość. Niestety, częste włączanie do jadłospisu takich produktów jest bezpośrednio powiązane z wyższym ryzykiem nadciśnienia. Zaraz za nim plasuje się E202, czyli sorbinian potasu. To prawdziwy „ulubieniec” przemysłu spożywczego. Chroni sosy, sery, gotowe wypieki i desery owocowe przed pleśnią i zepsuciem.
Na „czarnej liście” znalazły się również siarczyny obecne między innymi w winie (E224 – pirosiarczyn potasu), E301 (askorbinian sodu) i E316 (izoaskorbinian sodu). Statystyki jednoznacznie dowodzą, że same konserwanty przeciwutleniające podbijały ryzyko nadciśnienia aż o 22 procent.
Spore zdziwienie budzi również obecność w tym zestawieniu kwasu askorbinowego (E300), kwasu cytrynowego (E330) oraz ekstraktów z rozmarynu (E392). „Czy to oznacza, że bogate w witaminę C – cytryny czy papryka i rozmaryn szkodzą sercu? Nie!!!! Badanie nie dotyczyło witaminy C z owoców ani rozmarynu używanego jako przyprawa. Analizowano substancje dodawane do produktów przemysłowych w funkcji konserwującej. Analizowano ich wykorzystanie jako dodatków do produktów przemysłowych. Ten sam związek chemiczny może pojawiać się w zupełnie innych produktach i wzorcach żywienia. Badanie nie pozwala jeszcze ustalić, co dokładnie odpowiada za obserwowaną zależność” – wyjaśnia Ewa Stachowska.