Placki ziemniaczane robię metodą „pół na pół”. Chrupią z zewnątrz, a w środku są miękkie

Dodano:
Placki ziemniaczane Źródło: freepik/ autor: timolina
Nie ścieram ziemniaków na papkę. Ten prosty trik z tarką sprawia, że placki ziemniaczane wychodzą idealnie chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku.

Złociste, pachnące placki ziemniaczane to danie, które w moim domu wywołuje uśmiech na twarzy każdego domownika, zwłaszcza odkąd stosuję ten prosty patent. Przepis jest ten sam, ale zmienia się struktura przysmaków. Różnicę można poczuć już przy pierwszym kęsie. Chrupią na medal, a przy tym rozpływają się w ustach. Sprawdź, w czym dokładnie tkwi ich sekret.

Patent na chrupiące placki ziemniaczane z kremowym wnętrzem

Cała tajemnica polega na odpowiednim przygotowaniu ziemniaków. Warzywa dzielę na pół. Jedną część ścieram na drobnych oczkach tarki, a drugą – na dużych. W ten sposób uzyskuje dwie masy, które różnią się konsystencją. „Papka” nadaje gotowym plackom kremowy charakter, a grube wiórki sprawiają, że przyjemnie chrupią przy każdym kęsie. Ich połączenie pozwala stworzyć wyjątkowe danie, które zaskakuje strukturą i smakiem.

Pyszne placki z ziemniaków – przydatne wskazówki

Do przygotowania placków najlepiej nadają się ziemniaki mączyste (typu BC). Po starciu kartofli nie zagęszczam ich od razu mąką. Najpierw przekładam warzywa na drobne sito ustawione nad miską i odciskam nadmiar płynu z powstałej masy. Zebrany sok zostawiam na kilka minut, żeby na dnie osiadła skrobia. Następnie dodaje ją z powrotem do ziemniaków.

Potem dorzucam jajko i niewielką ilość mąki. Zaczynam od jednej łyżki (na kilogram warzyw), mieszam i oceniam konsystencję. Jeśli masa nadal jest zbyt rzadka, dokładam drugą. Ciasto powinno mieć zwartą konsystencję. Nie należy jednak z ilością mąki przesadzić. W przeciwnym razie zdominuje smak placków.

Ziemniaczaną masę nakładam porcjami na rozgrzaną patelnię, Placki smażę na średniej mocy palnika. Po zdjęciu z „ognia” i odsączam przysmaki z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym. Gorących placków nie układam w stos i nie przykrywam. Uwalniająca się para wodna mogłaby je niepotrzebnie „zmiękczyć”.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...