Marcin Dzierżanowski: Ostatnio ciągle słyszę, że ktoś ze znajomych podejrzewa u siebie ADHD.
prof. Tomasz Hanć: Ponieważ o ADHD ostatnio dużo się mówi, wiele osób, które mają trudności w funkcjonowaniu, zastanawia się, czy to ich nie dotyczy. Mamy więc falę dorosłych, którzy zgłaszają się na diagnozę w tym kierunku.
Wcześniej się nie zgłaszali?
Zgłaszali się, jednak w ostatnich latach wzrosła znacząco świadomość społeczna dotycząca ADHD u dorosłych, „popularność” tej diagnozy i dostępność osób, które świadczą usługi diagnostyczne w tym zakresie. Więc siłą rzeczy teraz jest tych diagnoz więcej.
Wszystkie są uprawnione?
Nie mam wątpliwości, że mierzymy się z ryzykiem naddiagnozowania. Badania pokazują, że zaburzenie to może podejrzewać u siebie nawet 1/4 dorosłych, tymczasem w rzeczywistości dotyka ono, szacując ostrożnie, 3 proc. populacji osób dorosłych. Zdecydowana większość osób, która uważa, że może mieć ADHD, w rzeczywistości go zatem nie ma.
Mimo to część z nich dostaje diagnozę?
Niestety na rynku medyczno-psychologicznym zdarzają się osoby, które pracują w sposób nierzetelny. Dlatego niektóre osoby otrzymują diagnozę, choć ADHD w rzeczywistości nie mają. Nie zmienia to faktu, że – biorąc pod uwagę dane naukowe– w Polsce diagnozę otrzymuje zaledwie co dziesiąta osoba dorosła z ADHD. Mamy więc do czynienia zarówno z nietrafionymi, nadmiarowymi diagnozami, jak i z faktem, że większość osób, które diagnozy i profesjonalnego wsparcia potrzebują, takiej pomocy, jak do tej pory, nie otrzymały.
Powiedział pan, że wiele osób podejrzewa u siebie ADHD, chociaż go nie ma. Dlaczego zatem „chcemy” mieć taką diagnozę?
My, ludzie, mamy skłonność do obserwacji świata i porównywania siebie z innymi. Sprawdzamy, czy funkcjonujemy lepiej, czy gorzej niż oni.
A jeśli znajdujemy jakieś trudności?
To próbujemy je wyjaśnić. Tymczasem w mediach jest obecnie wysyp informacji o ADHD, trudnościach, które mogą być z nim powiązane, choć nie muszą. Trudno się dziwić, że ADHD może być obecnie pierwszym pomysłem na wyjaśnienie wszelkich „niedoskonałości”. W końcu komu się nie zdarzają trudności ze snem? Kto od czasu do czasu nie spóźnia się na spotkanie? Albo nie zapomina o urodzinach znajomego? Zbyt dużo czasu spędza z telefonem? Łatwo wyjaśnić to wszystko poprzez ADHD.
U swoich pacjentów obserwuję też jeszcze jedno zjawisko. Wiele osób, które przez lata działało na najwyższych obrotach, w pewnym wieku zaczyna funkcjonować trochę gorzej. Wiele osób jest też przemęczonych i przepracowanych, trudno im się pogodzić z tym, że muszą trochę zwolnić. Szukają innego wyjaśnienia z nadzieją, że diagnoza i późniejsza terapia umożliwi im utrzymanie wysokiego funkcjonowania. Tymczasem to, co wygląda jak objawy ADHD, to tak naprawdę przejaw przepracowania w połączeniu z normatywnym starzeniem się.
Czym się różni ADHD u dzieci od ADHD u dorosłych?
Zacznę od tego, że w świetle aktualnych danych naukowych, z ADHD rodzimy się i umieramy. Jest to więc raczej kondycja na całe życie, choć w części przypadków objawy mogą ulegać złagodzeniu. Zmieniać się może również prezentacja ADHD.
To znaczy?
Osoby z ADHD różnią się między sobą proporcją objawów z poszczególnych grup, to jest deficytów uwagi, nadruchliwości i impulsywności. Te proporcje mogą zmieniać się również z wiekiem.
Czy w takim razie można mówić o podtypach ADHD?
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
