Szykując szybką przekąskę dla siebie lub bliskich, często szukamy najprostszych rozwiązań. Kawałek pieczywa, wędlina i serek topiony to w wielu domach absolutny standard. Ten „zestaw” budzi jednak wiele zastrzeżeń. Specjaliści od zdrowego odżywiania zwracają szczególną uwagę na ostatni ze wskazanych produktów i przestrzegają przed jego częstym spożyciem. Dietetyczka Anna Jedrej mówi wprost: „lepiej nie kupuj”. Sprawdź dlaczego, to naprawdę kiepski wybór.
To najgorszy dodatek do kanapek
Spora część serków topionych, jakie można znaleźć w sklepach ma niewiele wspólnego z prawdziwym nabiałem. W rzeczywistości to produkty wysokoprzetworzone. Ser stanowi tak naprawdę niewielki stosunkowo procent ich zawartości (zwykle od 30 do 60 procent). Na liście składników nie brakuje natomiast przeciwutleniaczy, stabilizatorów, substancji konserwujących oraz innych zbędnych dodatków.
Choć kuszą swoją konsystencją, są o wiele uboższe w składniki odżywcze niż naturalne sery, a pełne sztucznych dodatków, soli, konserwantów i tłuszczów niskiej jakości – podkreśla Anna Jedrej w jednym z opublikowanych materiałów.
Częste włączanie tego typu wyrobów do jadłospisu może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Zagrożenie stwarzają między innymi topniki używane do produkcji serka topionego. „W połączeniu z wysoką temperaturą powodują powstawanie nizyny, naturalnego antybiotyku, który może zaburzać mikroflorę jelit. Kolejny dodatek o złej reputacji to fosforany, które blokują wchłanianie składników mineralnych, między innymi wapnia i żelaza” – wyjaśnia dietetyczka.
Zdrowsza alternatywa dla serków topionych
Dobrze sprawdzi się na przykład klasyczny twaróg półtłusty. Wystarczy rozgnieść go widelcem, dodać odrobinę jogurtu naturalnego, szczyptę soli, pieprz i szczypiorek, by uzyskać genialną pastę, która dostarczy pełnowartościowego białka i nasyci na długie godziny. Jeśli szukasz gotowych rozwiązań, sięgnij po naturalny serek kanapkowy, który ma w składzie wyłącznie mleko, śmietankę, sól i kultury bakterii.
Czytaj też:
Chleb robię z jednego składnika. Bez drożdży i zakwasu, a świetnie działa na jelita Czytaj też:
W Lidlu znalazłam słoiczek z pastą z pieczonego bakłażana. W składzie zero chemii
