Czym kierujesz się wybierając śliwki? Wiele osób zwraca uwagę przede wszystkim na nienaganny wygląd owoców. Te z białym, matowym nalotem często są postrzegane jako produkty niebezpieczne lub gorszej jakości. Czy słusznie? Wątpliwości rozwiewa technolog żywności Radosław Bogusz. Jego wnioski mogą cię mocno zaskoczyć i sprawić, że spojrzysz na lubiane przysmaki zupełnie inaczej.
Takie śliwki są najlepsze i w pełni bezpieczne
Charakterystyczny biały nalot na śliwce to nic innego jak warstwa naturalnego wosku. Owoc sam go wytwarza, by zabezpieczyć się przed nadmierną utratą wody oraz drobnoustrojami. Jego obecność jest sygnałem, że mamy do czynienia z produktem bardzo dobrej jakości. „Im tej warstwy jest więcej, tym lepiej. Dlaczego? Dlatego, że tak naprawdę niewiele osób dotykało tą śliwkę […] więc jest dobrze zabezpieczona” – wyjaśnia ekspert w jednym z nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych.
Przypomina też, że owoce z białym osadem nie stanowią żadnego zagrożenia dla zdrowia. Osad można bez trudu zetrzeć. „Jeżeli następnym razem spotkasz taki nalot na śliwce, to absolutnie się tego nie bój. Taka śliwka jest w pełni bezpieczna i możesz ją zjeść” – podkreśla Radosław Bogusz. Trzeba jednak pamiętać, że widoczna warstwa wosku nie jest automatycznym certyfikatem świeżości. Nie świadczy też o wyższej zawartości witamin i innych składników odżywczych w danej sztuce.
Zwróć na to uwagę, kupując śliwki
Biały nalot na śliwce jest ważnym, ale niejedynym sygnałem, na jaki warto zwrócić uwagę podczas zakupów w sklepie czy na targu. Zanim włożysz dany owoc do koszyka, dokładnie mu się przyjrzyj. Powinien mieć wyrazisty kolor oraz jędrną skórkę bez pęknięć i przebarwień. Jeśli zauważysz, że przysmak ma oznaki pleśni odłóż go czym prędzej na półkę. Pamiętaj, że odkrojenie samych „brzydkich” części nic nie da, a zjedzenie zepsutego produktu może mieć poważne konsekwencje zdrowotne.
Czytaj też:
Do tych placuszków nie wsypuję ani grama mąki. Bazą jest 200 g tego, a na patelni rosną jak szalone Czytaj też:
Dietetyczka poleca ten koktajl, gdy jelita zwalniają. 2 składniki robią tu całą robotę
