Ta ryba przegrywa z łososiem popularnością, a szkoda. Ma mniej kalorii i więcej selenu

Ta ryba przegrywa z łososiem popularnością, a szkoda. Ma mniej kalorii i więcej selenu

Dodano: 
Ryba na desce
Ryba na desce Źródło: Shutterstock / Mironov Vladimir
Wielu Polaków masowo wykupuje łososia, wierząc, że to jedyny słuszny wybór. Tymczasem w sklepowych zamrażarkach kryje się ryba, która w wielu aspektach znacznie go przewyższa. Jest też dużo tańsza.

Hasło „zdrowa ryba” zwykle przywodzi na myśl łososia. Jego różowe mięso dostarcza organizmowi wielu cennych wartości odżywczych. Istnieje jednak pewien morski przysmak, który pod wieloma względami przewyższa osławionego „konkurenta”. Można go dostać w każdym większym sklepie spożywczym lub supermarkecie „za grosze”. Tymczasem Polacy rzadko po niego sięgają. Nie popełniaj tego błędu.

Ta ryba ma przewagę nad łososiem

Odkryciem, o którym mowa, jest miruna. Pochodzi z głębokich i zimnych wód Pacyfiku, najczęściej z okolic Nowej Zelandii oraz Australii. Wyróżnia się bardzo niską zawartością tłuszczu i kalorycznością. Stugramowy kawałek dostarcza jedynie 1,5-2 g tego makroskładnika i ma 75-85 kcal. Dla porównania łosoś hodowlany jest rybą tłustą (15-20 procent tłuszczu) i dostarcza średnio od 150 do 210 kcal w 100 gramach. Pozwala to na zjedzenie ponad dwukrotnie większej porcji miruny przy tej samej liczbie kalorii. Dlatego ryba jest polecana między innymi osobom na diecie redukcyjnej.

Miruna przewyższa łososia również pod względem zawartości selenu. W 100 gramach dostarcza średnio 47-56 µg tego pierwiastka, co pozwala pokryć od 85 do nawet 100 procent dziennego zapotrzebowania osoby dorosłej. Dla porównania taka sama porcja łososia zaspokaja je w około 50-60 procentach. Warto podkreślić, że selen odgrywa bardzo ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu organizmu. Wspiera pracę tarczycy, pomaga chronić komórki przed stresem oksydacyjnym i wspiera układ odpornościowy. Ma też znaczenie dla płodności oraz procesów związanych z syntezą DNA.

Inne zalety miruny

Miruna jest jedną z „najczystszych” ryb. Dowiodły tego między innymi analizy polskich naukowców z 2017 roku. Zwróciła na nie uwagę dietetyczka Paulina Styś-Nowak w jednym z artykułów opublikowanych w sieci. „Średnie stężenie rtęci w rybie nie przekraczało maksymalnego dopuszczalnego stężenia ustanowionego rozporządzeniem Komisji Unii Europejskiej. Badanie przeprowadzone w Nowej Zelandii wykazało, że poziom rtęci metylowej w mirunie wynosił 0,07–0,14 ug/kg. Oznacza to, że osoba ważąca 70 kg musiałaby spożywać każdego dnia ok. 50 kg miruny, aby przekroczyć dopuszczalny limit dla rtęci” – czytamy w opracowaniu.

Czytaj też:
Dwie ryby lepsze i dużo tańsze niż łosoś. Jedna ma aż 40 proc. więcej omega-3
Czytaj też:
Polacy kręcą na nie nosem. Produkty z puszki mogą wspierać serce lepiej niż niejeden suplement

Opracowała:
Źródło: vitapedia.pl, PubMed