Choć mogą wydawać się czyste, na powierzchni owoców znajdują się przeróżne zanieczyszczenia i drobnoustroje. Dlatego zaleca się ich dokładne płukanie pod wodą. Gdy jednak odbywa się ono w niewłaściwym momencie, może spowodować efekt odwrotny do zamierzonego.
Mycie owoców a pleśń
Wiele osób ma zwyczaj płukania owoców po przyniesieniu do domu. Później wyciera je lub zostawia do wyschnięcia, a następnie chowa do lodówki. Tu jednak pojawia się problem, bo na powierzchni skórek znajdują się zarodniki pleśni. W sprzyjających warunkach drobnoustroje te rozwijają się i zagrażają zdrowiu, przy czym z początku nie są dobrze widoczne gołym okiem. Zmiany mogą rozpocząć się w chwili, gdy wilgotne owoce leżą na blacie podczas upałów. Do lodówki często nie trafiają też idealnie suche, a chłód nie zatrzymuje psucia.
Mogą spowodować zatrucie i uszkodzenie wątroby
Przed spożywaniem produktów spleśniałych przestrzega sanepid, wskazując na mykotoksyny produkowane przez te drobnoustroje. Oprócz problemów trawiennych (mdłości, wymioty, biegunka) i alergii, mogą spowodować zatrucie z groźnymi konsekwencjami. To między innymi uszkodzenie wątroby, skóry i błon śluzowych, zaburzenia ze strony układu krążenia, nerwowego, oddechowego czy nerek. Toksyny pleśni są też rakotwórcze i mogą powodować poronienie lub uszkodzenie płodu u kobiet w ciąży.
Substancje te obecne są nie tylko w widocznej, zepsutej części potrawy, ale znajdują się również w całym zaatakowanym pleśnią warzywie czy owocu. Wnikają one bowiem w głąb produktu, a widoczna na powierzchni pleśń jest jedynie wykwitem grzybni, której niewidoczne gołym okiem „korzenie” są w środku owocu czy warzywa – czytamy na stronie sanepidu.
Problem jednej spleśniałej borówki
Na pleśnienie szczególnie podatne są miękkie i drobne owoce o cienkich skórkach, takie jak borówki amerykańskie, maliny, jeżyny czy truskawki. Specjaliści ostrzegają, że pojawiające się zagrożenie nie dotyczy tylko jednej czy kilku sztuk, gdy jest ich więcej.
Jeżeli jedna sztuka ma pleśń, to niestety ryzyko tego, że przedostała się ona do innych owoców, jest bardzo wysokie – tłumaczy dietetyczka dr Paulina Ihnatowicz w opublikowanym przez siebie nagraniu. – Jeżeli mamy jedno zbiorcze opakowanie, na przykład właśnie malin, borówek czy innych owoców i jedno jest spleśniałe, to też należy wyrzucić całość. Tak samo, jeśli na przykład kawałek twojego warzywa jest pleśniały, nie odkrajasz, wyrzucasz całe do kosza.
Ekspertka przestrzega, by owoców nie wąchać, tylko wyrzucić wraz z opakowaniem albo umyć pojemniki, w których leżały. Radzi, by nie kupować za dużych ilości naraz i myć dopiero przed jedzeniem. Dodatkowo produktom warto przyjrzeć się dokładnie jeszcze w sklepie, o czym przypomniała dietetyczka Patrycja Klimek. Jakiekolwiek ślady białego, szarego lub zielonkawego nalotu dyskwalifikują produkt.
Owoce są bardzo zdrowe, ale tylko i wyłącznie pod warunkiem, że są dobre. A niestety, spleśniałe borówki często mamy dostępne w sprzedaży. Jeżeli widzisz właśnie takie spleśniałe skupiska owoców w jednym opakowaniu, to nie kupuj tego – powiedziała specjalistka w swoim nagraniu.
Nie należy przy tym liczyć na to, że toksyny dadzą się zniszczyć poprzez gotowanie czy robienie przetworów, przed czym ostrzegał dietetyk Kamil Paprotny.
Obróbka termiczna także na nic się nie zda. Metabolity pleśni, a wiec mykotoksyny są termostabilne, a wiec nie ulegają rozpadowi w wysokich temperaturach – podkreślił specjalista w swoich mediach społecznościowych.
FAQ – najczęstsze pytania dotyczące mycia owoców i pleśni
Czy owoce należy myć zaraz po przyniesieniu ze sklepu?
Zaleca się, aby owoce myć dopiero bezpośrednio przed jedzeniem. Mycie ich wcześniej i przechowywanie w lodówce sprzyja rozwojowi pleśni z zarodników znajdujących się na skórkach. Wytwarzają one toksyny groźne dla zdrowia, które powodują zatrucia, alergie, a także mogą prowadzić do groźnych powikłań w postaci uszkodzenia narządów.
Czy wystarczy odkroić spleśniałą część owocu, aby reszta była zdatna do spożycia?
Nie wystarczy odkroić zepsutej części, ponieważ toksyny pleśni (mykotoksyny) znajdują się w całym zaatakowanym owocu. Widoczny na powierzchni nalot to jedynie wykwit grzybni, której niewidoczne „korzenie” wnikają głęboko do środka produktu.
Co zrobić, jeśli w opakowaniu borówek lub malin jedna sztuka jest spleśniała?
Jeśli w zbiorczym opakowaniu miękkich owoców znajdzie się choć jedna spleśniała sztuka, należy wyrzucić całość. Eksperci wskazują, że w takim przypadku ryzyko przedostania się pleśni na pozostałe owoce jest bardzo wysokie, nawet jeśli nie jest to jeszcze widoczne gołym okiem.
Czy wysoka temperatura podczas gotowania niszczy toksyny pleśniowe?
Nie, obróbka termiczna nie usuwa zagrożenia, ponieważ mykotoksyny są termostabilne. Oznacza to, że nie ulegają one rozkładowi w wysokiej temperaturze, więc gotowanie spleśniałych owoców nie sprawi, że staną się one bezpieczne do spożycia.
Czytaj też:
Wielu Polaków oszczędza, sięgając po taką żywność. Technolog żywienia ostrzega: To groźne dla zdrowia Czytaj też:
Nie chciała marnować żywności, więc odkrajała pleśń i jadła resztki produktów. Na co się narażała?
