W kontekście długowieczności często pojawia się pojęcie „niebieskich stref”. Mianem tym określa się regiony świata, których mieszkańcy dożywają sędziwego wieku w dobrej kondycji. Jednym z nich japońska wyspa Okinawa, gdzie od dekad obserwuje się niezwykle wysoki odsetek stulatków. Naukowcy analizujący ten fenomen wskazują, że składa się na niego wiele różnych czynników, między innymi wysoka aktywność fizyczna w codziennym życiu, silne więzi społeczne oraz dieta oparta w dużej mierze na warzywach i owocach.
W japońskiej tradycji kulinarnej istotną rolę odgrywają również produkty fermentowane i kwaśne dodatki do posiłków, na przykład umeboshi, czyli marynowane morele japońskie, znane również pod nazwą japońskie śliwki. Nie są one oczywiście „sekretem długowieczności” samym w sobie, ale stanowią realne wsparcie organizmu i poprawiają jego funkcjonowanie, co przekłada się na dłuższe życie w lepszej kondycji.
Jak śliwki umeboshi mogą wspierać długowieczność?
Śliwki umeboshi od ponad 2000 lat są uznawane w tradycji Azji Wschodniej za kluczowy element diety wspierający zdrowie i długowieczność. Ich wpływ na przedłużenie życia wynika z szerokiego spektrum właściwości, które pomagają zapobiegać chorobom przewlekłym, a także chronią organizm przed skutkami starzenia. Wspomina o tym między innymi ormiański profesor Hayk S. Arakelyan w pracy poświęconej tym japońskim owocom.
Umeboshi są bogatym źródłem polifenoli, które mogą obniżać ryzyko cukrzycy, pomagać w redukcji ciśnienia krwi, przeciwdziałać twardnieniu tętnic oraz ułatwiać wchłanianie wapnia – czytamy w artykule.
Co więcej, związki zawarte w japońskich śliwkach poprawiają funkcjonowanie wielu różnych narządów. Wpływają pozytywnie między innymi na pracę układu pokarmowego „Pomagają w trawieniu i stymulują wątrobę do detoksykacji, co przynosi ulgę w bólach brzucha i nudnościach. Dzięki swojej kwasowości normalizują alkaliczność organizmu, przywracając równowagę funkcji wątroby i układów wydalniczych” – podkreśla ekspert.
Jak jeść śliwki umeboshi?
Umeboshi ma dość kwaśny i wyrazisty smak. Dlatego najczęściej traktuje się je jako dodatek do dań, a nie samodzielną przekąskę. W Japonii jada się je najczęściej w połączeniu z ryżem. Owoce często są składnikiem farszu do onigiri. Ugotowany ryż formuje się w kulkę lub trójkąt. Do środka wkłada kawałek śliwki, a całość owija algami nori. To jednak niejedyne zastosowanie, jakie można znaleźć dla tych przysmaków. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni często robią z tych kiszonych przysmaków pastę do warzyw, a nawet napar. Dorzucają je do sosów i sałatek.
Umeboshi dostaniesz też w Polsce, przede wszystkim sklepach z azjatycką i japońską żywnością – zarówno stacjonarnych, jak i tych działających w sieci. Kilogram śliwek kosztuje około 100 złotych.
Czytaj też:
Żaden boczek ani cebula. Do jajecznicy dolewam 2 łyżki i wychodzi kremowa, a serce ma z niej więcej pożytkuCzytaj też:
Polacy kręcą nosem na to mleko. Naukowcy łączą je dziś z długowiecznością
