Specjaliści zwracają coraz większą uwagę na halibuta białego, zwanego również atlantyckim. Przypisują mu miano superproduktu. Zresztą nie bez powodu. Ta zapomniana ryba należy do rodziny flądrowatych, ale znacznie różni się od popularnej flądry, którą znamy z nadmorskich smażalni. Zawiera relatywnie niewiele tłuszczu, a jednocześnie dostarcza sporych ilości wysokiej jakości białka oraz mikroelementów, które chronią organizm przed uszkodzeniami i procesami starzenia.
Dlaczego warto jeść halibuta?
O przewadze halibuta nad wieloma innymi rybami decyduje jego skład. Choć – jak zauważa mgr inż. Klara Zglińska – zawiera niecałe 2 gramy tłuszczu w 100 gramach, dostarcza cennych kwasów omega-3, które odgrywają niezwykle istotną rolę w profilaktyce chorób układu sercowo-naczyniowego. Pomagają regulować ciśnienie krwi i chronią naczynia krwionośne przed stanami zapalnymi.
Przykładowa porcja 150 gramów halibuta może pokryć zapotrzebowanie na kwasy EPA i DHA na 2-3 dni dla przeciętnej osoby dorosłej – czytamy w artykule ekspertki opublikowanym na stronie Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej.
Za wyborem tej ryby przemawia również wysoka zawartość selenu (od 40 do 65 mikrogramów na 100 gramów produktu). Dla porównania taka sama porcja dorsza zawiera około 28-37,6 µg tego związku. Badania opublikowane w „Rocznikach Naukowych Zootechniki”, że to on w dużej mierze odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Wchodzi bowiem w skład enzymów o działaniu antyoksydacyjnym, takich jak peroksydaza glutationowa, które chronią komórki serca przed stresem oksydacyjnym.
Inne zalety halibuta
Wiele osób unika jedzenia ryb ze względu na obecne w nich ości. Halibut jako największy przedstawiciel flądrowatych cechuje się bardzo specyficzną budową anatomiczną. Nie znajdziemy w nim tak zwanych widełek, czyli drobnych ości wbitych luźno w mięśnie. Te, które ma, są duże, grube i regularnie rozmieszczone wzdłuż kręgosłupa. Łatwo oddzielają się od mięsa. Nie sposób ich przeoczyć.
Halibut jest uznawany za rybę bezpieczną, również dla kobiet w ciąży. „W opracowanej liście Amerykanie wymienili w kolejności rosnącej ryby, które przynoszą największe korzyści w stosunku do zagrożeń. Spośród 40 gatunków halibut biały zajął 16 miejsce, a więc znalazł się w drugiej („lepszej”) połowie. Z ustaleń naukowców wynika, że porcja, która powoduje najwięcej korzyści to 230 gramów tygodniowo” – podkreśla mgr inż. Klara Zglińska w swoim artykule.
Czytaj też:
Ten dodatek do chleba wygrywa z masłem. Serce i wzrok naprawdę zyskująCzytaj też:
Słodkie, a pomagają schudnąć. Garść dziennie uspokaja apetyt
