Ryby są niezwykle ważnym elementem dobrze zbilansowanej diety. Dietetycy od lat zachęcają do tego, by zwiększyć ich udział w jadłospisie. Szczególną uwagę warto zwrócić na jeden z niedocenianych morskich przysmaków. Polacy rzadko po niego sięgają, a ma do zaoferowania znacznie więcej niż popularny dorsz. Zobacz, na czym dokładnie polega jego przewaga.
Ta niedoceniana ryba wygrywa z dorszem
Warto częściej włączać do jadłospisu śledzia atlantyckiego. Ta ryba – jak wskazują opracowania przygotowane przez National Institutes of Health – jest pod wieloma względami lepsza nawet od dorsza. Ma więcej tłuszczu, co przekłada się na wyższą zawartość kwasów tłuszczowych omega-3, między innymi EPA i DHA. Porcja gotowanej ryby (85 g) dostarcza około 0,94 g DHA oraz 0,77 g EPA. Dla porównania taka sama ilość gotowanego dorsza zawiera jedynie około 0,10 g DHA oraz 0,04 g EPA.
Śledź jest również lepszym naturalnym źródłem witaminy D. Zawiera jej prawie 5 razy więcej na każdy gram niż dorsz. Co ważne, badania wskazują, że związek ten wykazuje dużą stabilność podczas obróbki termicznej.
Dlaczego warto jeść śledzia atlantyckiego?
Regularne spożywanie tłustych ryb, takich jak śledź atlantycki przynosi organizmowi wiele różnych korzyści. Witamina D odgrywa kluczową rolę w procesie wchłaniania wapnia. Zapewnia mocnych kości, zmniejsza ryzyko wstąpienia osteoporozy oraz krzywicy. Wspiera też pracę układu odpornościowego w walce z wirusami i bakteriami. Z kolei obecne w śledziu kwasy omega-3 wspierają funkcjonowanie układu nerwowego. Niektóre badania sugerują, że osoby spożywające więcej ryb bogatych w EPA i DHA rzadziej cierpią na demencję czy chorobę Alzheimera. Mają też mniej problemów z pamięcią i koncentracją. Wysoki poziom tych kwasów w siatkówce oka może również chronić przed zwyrodnieniem plamki żółtej (AMD) związanym z wiekiem.
Czytaj też:
Do placków ziemniaczanych wsypuję 2 łyżki zamiast mąki. Wychodzą lekkie i chrupiąceCzytaj też:
Niski poziom żelaza? Ten zielony przysmak z kuchni może realnie pomóc
