Jeszcze kilkadziesiąt lat temu cieszyła się ogromną popularnością. Była jednym z najważniejszych warzyw liściastych zbieranych w Polsce. określano ją mianem pożywienia dla ubogich. Stanowiła podstawę jadłospisu w okresach wiosennego niedoboru żywności (tzw. przednówka), a także w czasie konfliktów zbrojnych, na przykład podczas II wojny światowej. Dziś praktycznie odeszła do lamusa. A szkoda, bo jest istną skarbnicą wartości odżywczych.
Zapomniane „pożywienie dla ubogich”
Lebioda, zwana również komosą białą, to pospolita roślina. Można ją zbierać za darmo. Najlepiej wczesną wiosną, gdy liście są „młode” i delikatne, Rośnie na polach uprawnych (na przykład w zbożach, ziemniakach czy burakach). Choć niegdyś cieszyła się ogromną popularnością z czasem przestała budzić zainteresowanie. Tymczasem warto sobie o niej przypomnieć, bo ma do zaoferowania więcej niż się wydaje. Zawiera różne związki bioaktywne, między innymi kwasy fenolowe i flawonoidy. Wykazują one wysoki potencjał antyoksydacyjny. Neutralizują wolne rodniki, redukują stany zapalne i spowalniają procesy starzenia, chroniąc komórki przed uszkodzeniem. Lebioda dostarcza też sporej dawki mikro- i makroskładników (między innymi, białko, wapń czy włókno pokarmowe).
Zawartość błonnika wynosi 4–6 g / 100 g, a zawartość żelaza jest wyższa niż w popularnych warzywach takich jak szpinak czy kapusta (choć niższa niż w liściach amarantusa) – czytamy w opracowaniu opublikowanym „na łamach” czasopisma International Journal of Food Science and Technology.
Tradycyjnie komosa była ceniona jako środek przeciwpasożytniczy, skuteczny zwłaszcza przeciwko glistom i tęgoryjcom. Wykorzystywano ją również w leczeniu dolegliwości układu pokarmowego, takich jak na przykład wrzody trawienne, niestrawność czy wzdęcia. W medycynie ludowej przypisywano roślinie rolę środka oczyszczającego krew, uspokajającego oraz przeciwszkorbutowego (ze względu na wysoką zawartość witaminy C).
Jak wykorzystać lebiodę w kuchni?
Lebioda znajduje szerokie kulinarne zastosowanie. Z powodzeniem może zastąpić popularny szpinak. Nadaje się między innymi do gotowania, duszenia czy smażenia. To świetny dodatek do makaronów, sałatek, zapiekanek, a także zup czy sosów. Zanim włączysz ją do jadłospisu, zwróć uwagę na kilka istotnych kwestii. Surowe liście zawierają kwas szczawiowy, który w dużych ilościach może zakłócać wchłanianie składników odżywczych. Mają też w składzie saponiny i kwas fitynowy. One również mogą szkodzić. Na szczęście obróbka termiczna komosy pozwala zredukować ich poziom do bezpiecznego minimum. Pamiętaj też, że to w łodygach gromadzi się najwięcej toksycznych substancji. Dlatego zawsze lepiej je usuwać.
Czytaj też:
Mają więcej żelaza niż szpinak. Aż 14,9 mg w 100 gramachCzytaj też:
Ma więcej żelaza niż szpinak i 5 razy więcej magnezu. Ten proszek masz w kuchni
