Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza. Skórka lekko zrumieniona, zapach obłędny, kształt idealny. A potem przychodzi moment prawdy. Kroisz i… coś się nie zgadza. Konsystencja nie ta, smak też. Znasz ten problem z autopsji? Zobacz, jak go rozwiązać.
W czym tkwi sekret idealnego pasztetu?
Wbrew pozorom nie chodzi o rodzaj mięsa ani o „sekretne dodatki”. Największy wpływ na to, czy pasztet będzie soczysty i zwarty ma temperatura piekarnika. Jeśli jest zbyt wysoka, masa bardzo szybko traci wilgoć, a wierzch zaczyna się mocno przypiekać. Efekt to suchy, kruszący się pasztet. Z drugiej strony zbyt łagodne nagrzanie sprawia, że całość nie ścina się równomiernie i w środku może pozostać surowa.
Najlepszy rezultat daje temperatura w przedziale od 160 do 180 stopni Celsjusza, bez termoobiegu Forma powinna trafić na środkową półkę do nagrzanego już piekarnika. W przeciwnym razie proces zaczyna się od gotowania, a nie pieczenia. W przypadku pasztetów warzywnych można pozwolić sobie na nieco wyższą temperaturę – około 180-190 stopni Celsjusza.
O czym warto pamiętać, piekąc pasztet?
Pamiętaj, że pasztet lekko rośnie podczas obróbki termicznej, a potem opada. Zostaw około 1 centymetr wolnej przestrzeni, licząc od górnej krawędzi foremki. Na 15-20 minut przed końcem pieczenia, posmaruj masę roztrzepanym jajkiem. Dzięki temu uzyskasz efekt chrupiącej skórki i zabezpieczysz przysmak przed wysychaniem. Białko i żółtko tworzą swoistą „powłokę”, która zatrzymuje wilgoć wewnątrz masy.
Po upieczeniu nie wyjmuj pasztetu od razu z piekarnika. Pozwól mu „odpocząć” przez 15-20 minut. Gdy całkiem wystygnie, włóż przekąskę na kilka godzin do lodówki. Dzięki temu masa lepiej stężeje. Później łatwiej ci będzie pokroić ją na kawałki.
Czytaj też:
Kupujesz wędlinę „w ciemno”? Te z Biedronki i Lidla wypadają najlepiej w rankinguCzytaj też:
Mieszam i smażę zamiast kanapek. 33 g białka i zero głodu do południa
