Sekret zdrowego serca Chorwatów. Lepszy niż szpinak, a Polacy omijają w sklepie

Sekret zdrowego serca Chorwatów. Lepszy niż szpinak, a Polacy omijają w sklepie

Dodano: 
Mangold
Mangold Źródło: Freepik/użytkownik14908974
Choć w Polsce wciąż pozostaje niedoceniony, mangold to warzywo, które bez problemu mogłoby stać się jednym z filarów zdrowej kuchni. Bogaty w witaminy, minerały i cenne związki wspierające organizm, zachwyca nie tylko właściwościami, ale też kulinarną wszechstronnością.

Kto spędził choć tydzień na dalmatyńskim wybrzeżu, ten musiał zauważyć, że tamtejsza dieta stoi na zielonych liściach z czosnkiem. Chorwacka blitva (mangold) to dla lokalsów absolutna podstawa – ląduje na talerzu obok ryby naprawdę często. My w tym czasie zachwycamy się jarmużem z importu albo pakowanym w plastik szpinakiem, całkowicie ignorując mangold, czyli boćwinę.

Mongold wspiera zdrowie serca

To błąd, bo boćwina nie jest tylko „smacznym dodatkiem”, ale konkretnym narzędziem wspierającym układ krwionośny, o czym u nas mówi się zdecydowanie za rzadko.

Mangold to w rzeczywistości burak liściowy. Cała jego siła tkwi w tym, co wyrasta nad ziemię, a nie w korzeniu. Jeśli spojrzymy na skład, sprawa jest prosta: to kopalnia witaminy K. W 100 gramach liści znajdziemy jej nawet 400-500 µg, co kilkukrotnie przebija dzienne zapotrzebowanie. Dla kogoś, kto dba o naczynia krwionośne i krzepliwość krwi, to lepszy świetny wybór. Mangold zawiera też magnez i potas, co także korzystnie wpływa na układ sercowo naczyniowy. Do tego dochodzi kwas syringowy. Naukowcy z Uniwersytetu w Stambule (w badaniu opublikowanym m.in. w Journal of Ethnopharmacology) wskazali, że ten związek potrafi hamować aktywność alfa-glukozydazy. W praktyce oznacza to, że boćwina pomaga trzymać cukier w ryzach po posiłku, spowalniając rozkład węglowodanów.

Jak przyrządzić mangold?

Oczywiście mangold ma swoją ciemną stronę, o której fani tego superfood wolą milczeć – szczawiany. Jeśli ktoś ma problem z kamicą nerkową, to boćwina, podobnie jak szczaw, powinna być u niego na czarnej liście. Dla całej reszty to jednak darmowy (i smaczny) doping dla serca. W polskiej kuchni boćwinę nagminnie mylimy z botwinką. To błąd, bo mangold ma potężne, mięsiste nerwy, które smakują zupełnie inaczej niż młode buraki. Zamiast męczyć go długim gotowaniem, lepiej zrobić to po chorwacku: wrzucić do wrzątku z ziemniakami dosłownie na ostatnie 3 minuty. Cały sekret tkwi w tym, co dzieje się po odcedzeniu. To wtedy trzeba wylać na warzywa solidną porcję surowej oliwy i zasypać je posiekanym czosnkiem. Bez tej tłustej bazy witaminy rozpuszczalne w tłuszczach po prostu się nie przyswoją.

Grube łodygi boćwiny to z kolei materiał na oddzielne danie. W smaku przypominają coś pomiędzy szparagami a kalarepą. Można je dusić na maśle albo zapiekać z fetą – sól z sera świetnie przełamuje ten specyficzny, ziemisty posmak liści. Boćwina jest tania, rośnie u nas bez problemu, a jednak w marketach wciąż przegrywa na przykład sałatą. Czas to zmienić, zwłaszcza jeśli chcemy mieć sprawne serce.

Mangold jest bardzo wszechstrony w kuchni. Liście można jeść na surowo, dodając do sałatek lub przyrządzając smoothie. Dobrym pomysłem jest też usmażenie go, podduszenie lub upieczenie.

Czytaj też:
Dietetyk na zakupach w Lidlu: „Biorę to w ilościach hurtowych”. Te produkty to hit dla zdrowia
Czytaj też:
Ile można przechowywać jajka ugotowane na twardo? Większość osób będzie mocno zdziwiona

Opracowała:
Źródło: Odżywianie WPROST.pl