Nic tak nie psuje obiadu jak mięso, które trzeba żuć pięć minut. Zamiast się frustrować, lepiej pogodzić się z tym, że niektóre kawałki potrzebują „wspomagacza”, żeby po zdjęciu z patelni faktycznie rozpływały się w ustach. Ten patent wiele lat temu zdradziła mi moja mama, która naprawdę świetnie gotuje, a jej potrawy chwali cała rodzina.
Ananas to nie tylko dodatek do pizzy
Mój ulubiony trik na twarde sztuk mięai? Sok z ananasa. Ale uwaga: musi być świeży, a nie ten przesłodzony z puszki. W ananasie siedzi bromelaina – to taki sprytny enzym, który błyskawicznie „rozbija” twarde włókna białka. W przygotowaniu mięsa w ten właśnie sposób nie ma nic skomplikowanego. Najpierw zalej je sokiem z ananasa (możesz też obłożyć je plastrami tego owocu. Całość trzymaj w lodówce maksimum 2 godziny. Przed smażeniem porządnie =osusz mięso, na przykład przy użyciu ręcznika papierowego.
Uwaga: Tutaj łatwo przedobrzyć. Jeśli zostawisz mięso w ananasie na całą noc, rano możesz znaleźć w misce bezkształtną papkę. Z tego samego powodu odpuść sobie tę metodę przy polędwicy czy drobiu – one są za delikatne na tak agresywną marynatę. To patent typowo pod twardszą wołowinę czy wieprzowinę.
Trzy złote zasady przyrządzania mięsa
Zanim w ogóle odpalisz gaz, pamiętaj o rzeczach, które robią największą różnicę, a o których w pośpiechu zapominamy. Przede wszystkim nigdy nie wrzucaj mięsa prosto z lodówki na wrzący tłuszcz. Szok termiczny sprawi, że włókna mięsa zbijają się, a w efekcie danie wyjdzie twarde i niesmaczne. Koniecznie daj mu przynajmniej te 20 minut, żeby złapało temperaturę pokojową po wyjęciu z lodówki.
Paradoksalnie, mięso które było zamrożone, bywa bardziej kruche. Kryształki lodu lekko naruszają strukturę włókien, co akurat w tym przypadku działa na naszą korzyść. Dobrym patentem jest więc kupowanie większej ilości mięsa w sklepie i mrożenie go „na zapas”.
Po obróbce termicznej mięsa, daj mi też odpocząć. To absolutnie kluczowy punkt. Jak zdejmiesz mięso z ognia, odłóż je na deskę na 5 minut. Nie krój go od razu!
Czytaj też:
Te pierogi z Biedronki mogą uratować obiad. Dietetyczka mówi jasno, kiedy warto po nie sięgnąćCzytaj też:
Ten kefir wygrywa składem. Dietetyczka pije go regularnie od lat
