Natalia Daniluk wzięła niedawno „pod lupę” znane batony wysokobiałkowe.. Kiedyś sama była ich wielką fanką, dziś przestrzega przed nieprzemyślanymi zakupami „Powiem szczerze, ja naprawdę uwielbiałam batoniki proteinowe. Jadłam je nagminnie. I teraz, z wiedzą, którą mam, serio się zastanawiam, jak to było możliwe” – podkreśla w jednym z nagrań udostępnionych w sieci. Jednocześnie wskazuje, których produktów lepiej nie wkładać do koszyka podczas zakupów.
Przed jakimi batonani ostrzega dietetyczka?
Natalia Daniluk wprost punktuje pułapki, jakie czekają na konsumentów w sklepowych alejkach ze słodyczami. Jak sama przyznaje: „Batoniki to trochę taki dietetyczny rollercoaster »Z jednej strony masz „fit«, »proteinowe«, »bez dodatku cukru«… a z drugiej strony skład, który często niewiele ma wspólnego ze zdrową przekąską”. Na swojej „czarnej liście” ekspertka umieściła sześć popularnych produktów:
- Vitanella Baton Protein bez dodatku cukrów 27 % białka,
- GO ON Protein marki Sante o smaku tiramisu,
- GO ON Protein marki Sante o smaku kakaowym,
- Oshee Baton Proteinowy Nut & Caramel,
- Go On Protein Milky marki Sante,
- baton proteinowy Barmax
Batony proteinowe – o czym warto pamiętać?
Batony proteinowe – podobne jak wszystkie inne słodkości – należy spożywać z umiarem. Chodzi o zachowanie odpowiedniego balansu w diecie. Pomóc w tym może zasada 80/20, zgodnie z którą 80 procent jadłospisu stanowi tak zwana zdrowa żywność (owoce, warzywa itp.), a resztę jedzenie rekreacyjne, czyli na przykład słodycze. Najlepiej wybierać te z krótkim i prostym składem, z sensowną ilością białka i bez rozmaitych „ulepszaczy” w postaci sztucznych barwników, zagęstników, konserwantów czy wzmacniaczy smaku. „Nie wszystko, co ma napis »fit«, faktycznie wspiera Twoje zdrowie” – podsumowuje Natalia Daniluk w opublikowanym nagraniu.
Czytaj też:
Zamiast batonów sięgam po 3 sztuki. Słodkie jak karmel i hamują apetyt na długoCzytaj też:
Wielu pomija je przez cukier. To błąd – wpływa na stan zapalny i metabolizm
