Japońska dieta bazuje na jasnych zasadach. Liczy się proste, nieprzetworzone jedzenie, konsekwencja w działaniu i umiar. W jadłospisie mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni ważną rolę odgrywa pewien niepozorny napój. I nie chodzi o zieloną czy czarną herbatę, lecz napar na bazie prażonych ziaren gryki, znany jako Soba Cha. Wygląda niepozornie, ale wykazuje wiele cennych właściwości i wpływa pozytywnie na cały organizm, a w szczególności serce. Sprawdź, w czym dokładnie tkwi jej sekret.
Jak soba cha działa na serce?
Soba cha to napar przygotowywany z prażonych nasion gryki (często Fagopyrum tataricum lub Fagopyrum esculentum). Nie zawiera kofeiny ani teiny, dzięki czemu można go pić o różnych porach dnia. Obfituje natomiast w rutynę, flawonoid, który wywiera szczególnie korzystny wpływ na pracę serca. Wykazuje on silne właściwości antyoksydacyjne. Zwalcza wolne rodniki odpowiedzialne za wywoływanie stresu oksydacyjnego. Spowalnia procesy starzenia, redukuje stany zapalne i chroni śródbłonek naczyń krwionośnych przed uszkodzeniem. Poprawia przepływ krwi Jednocześnie obniża poziom „złego” cholesterolu. Jego wysokie stężenie jest uznawane za jeden z czynników zwiększających ryzyko rozwoju chorób serca i układu krążenia, między innymi miażdżycy.
Jak parzyć japońską „herbatę” gryczaną?
Parzenie Soba Cha jest bardzo proste. Nie wymaga specjalnych sprzętów ani umiejętności. Wystarczy zalać 5–10 gramów prażonych ziaren gryki gorącą, ale nie wrzącą wodą (ok. 90–95°C) i odstawić na 3–5 minut. Napar nie nabiera typowej herbacianej goryczy nawet przy dłuższym parzeniu, dlatego łatwo dopasować jego intensywność do własnych preferencji. Co ważne, te same ziarna można zalewać kilkukrotnie, a po zaparzeniu… zjeść. To doskonały dodatek do wielu różnych przysmaków. Możesz go śmiało dorzucić na przykład do owsianek, sałatek, jogurtu czy koktajli.
Czytaj też:
Na diecie rezygnujesz z chleba? Ten jeden może realnie pomóc w odchudzaniu, a większość go pomijaCzytaj też:
Klasyczne serniki idą w odstawkę. Ten trójczekoladowy deser bez pieczenia robi efekt „wow”
