Producenci żywności bardzo często stosują różne zabiegi marketingowe, które sprawiają, że produkt na półce sklepowej wydaje się lepszy lub „zdrowszy” niż jest w rzeczywistości. Skład na etykiecie potrafi jednak szybko zweryfikować takie wrażenie. Okazuje się, że wiele produktów zawiera duże ilości cukru, syropów glukozowo-fruktozowych, tłuszczów niskiej jakości czy dodatków poprawiających smak, zapach i trwałość. Często też nazwy na opakowaniach, np. „fit”, „naturalny”, sugerują prosty i wartościowy skład, choć lista składników pokazuje coś zupełnie innego. W efekcie konsumenci mogą mieć fałszywe wyobrażenie o tym, co naprawdę jedzą, jeśli nie zwracają uwagi na szczegóły etykiety.
Ekspertka sprawdziła skład marmolady
Katarzyna Bosacka, specjalistka od zdrowego odżywiania, w opublikowanym nagraniu na Instagramie sprawdziła, co kryje się w marmoladzie wieloowocowej marki Stovit. Na samym początku ekspertka zauważyła, że w teorii jest to marmolada o smaku różanym, jednak na opakowaniu można dostrzec też ilustrację jabłka, czarnej porzeczki, aronii czy dzikiej róży. Z tyłu z kolei jest napisane, że jest to marmolada wieloowocowa o smaku różanym.
A 96 proc. to są jabłka, a reszta to albo aronia, albo czarne porzeczki. Ale to około 2 procent. A do tego jest regulator kwasowości, substancja konserwująca sorbinian potasu i sztuczny aromat różany – powiedziała.
Okazuje się, że część produktów zawartych na obrazku na opakowaniu, w ogóle nie znajduje się w tym produkcie, co wprowadza w błąd.
Jak poprawnie czytać skład produktów?
Zrozumienie sposobu, w jaki konstruowane są etykiety, to absolutny fundament świadomych zakupów, o którym wielu konsumentów wciąż zapomina. Kluczową zasadą jest to, że lista składników zawsze ułożona jest w kolejności malejącej, co oznacza, że na samym początku znajdują się surowce, których w danym produkcie jest najwięcej.
Jeśli zatem na pierwszym lub drugim miejscu listy widnieje cukier albo syrop glukozowo-fruktozowy, to właśnie te substancje stanowią faktyczną bazę produktu, a nie składniki reklamowane na przodzie opakowania. Idealnie ilustruje to przykład marmolady, gdzie obecność owoców innych niż jabłka na szarym końcu listy świadczy o ich śladowej ilości, która często nie ma realnego wpływu na smak czy wartości odżywcze, a służy jedynie celom marketingowym.
Czytaj też:
Ma więcej białka niż kurczak i indyk. Polacy prawie nie znają tego azjatyckiego przysmakuCzytaj też:
Bez cukru, bez mąki pszennej, a smakuje jak z cukierni. To brownie Lewandowskiej robię do kawy
