Wsypanie zmielonej kawy do kubka i zalanie jej gorącą wodą to jeden z najprostszych sposobów na przygotowanie „małej czarnej”. Niewiele zachodu wymaga również użycie french pressu. Obie metody mają jednak pewną „wadę”. Zwróciła na nią uwagę dietetyczka Anna Jedrej. Ekspertka podzieliła się swoimi spostrzeżeniami w mediach społecznościowych. Jej wnioski mogą zaskoczyć wiele osób.
Kawa a poziom cholesterolu we krwi
Na poziom cholesterolu wpływają diterpeny obecne we frakcji tłuszczowej „małej czarnej”. Chodzi o kafestol i kahweol, przy czym pierwszy z wymienionych związków oddziałuje na lipidogram znacznie bardziej niż drugi. Znajdziemy je przede wszystkim w kawach niefiltrowanych, takich jak na przykład popularna „zalewajka”, napój z french pressu czy ten parzony „po turecku”.
Kawa z automatycznego ekspresu ciśnieniowego również nie jest skutecznie filtrowana. Przechodzi przez metalowe sitko, dlatego zawiera więcej kafestolu i kahweolu niż kawa z papierowego filtra, choć zwykle mniej w jednej porcji niż kawa gotowana czy z french pressu – podkreśla Anna Jedrej w udostępnionym materiale.
Nie oznacza to jednak, że trzeba rezygnować z picia ulubionej „małej czarnej”. „Nie. Jedna czy dwie takie kawy dziennie dla większości osób nie będą miały istotnego znaczenia” – zaznacza dietetyczka.
Jeśli jednak pijesz kilka dziennie, a twój LDL jest podwyższony, zamiana części z nich na kawę parzoną przez papierowy filtr może być prostą zmianą, którą warto rozważyć – dodaje.
Na te kawy też uważaj
Należy również zachować ostrożność przy włączaniu do jadłospisu kaw 3w1. Tego typu produkty zawierają zwykle sporą ilość cukru. Spożywane w dużych ilościach mogą przyczynić się do rozwoju wielu różnych chorób, między innymi cukrzycy typu drugiego czy otyłości. Gotowe mieszanki lepiej zamienić na zwykłą „małą czarną” wzbogaconą o szczyptę cynamonu czy kardamonu.
Czytaj też:
Pili kawę tylko o tej porze. Ryzyko zgonu było u nich niższe o 16 proc. Czytaj też:
Dietetyk przestrzega przed tym mlekiem do kawy. 45 proc. to czysty cukier
