Powiedzmy sobie szczerze – kiedy człowiek wraca do domu naprawdę wygłodniały i marzy o konkretnym obiedzie, myśli zazwyczaj krążą wokół mięsa. Oczywiście, sałatki czy makarony z warzywami są smaczne, ale raczej dają to poczucie porządnego, pełnego posiłku, po którym można odetchnąć i powiedzieć: „najadłem się”. Większości z nas sycący obiad kojarzy się z tym, że na talerzu ląduje schabowy, gulasz albo pieczony kurczak.
Użyj zamiast soli do mięsa
Ja mam patent, dzięki któremu niemal całkowicie odstawiłam zwykłą sól na rzecz sosu sojowego podczas przyrządzania mięsa. On nie tylko daje tę potrzebną słoność, ale wyciąga z niego głębię, której przyprawami z torebki po prostu nie da się podrobić.
Zamiast płaskiego smaku nagle dostajesz ten cudowny aromat umami. Sos sojowy nadaje całości także delikatną nutę słodko-karmelową, szczególnie podczas smażenia. Nieważne, czy to szybka pierś z kurczaka na patelni, czy wołowina, która dusi się dwie godziny – odrobina tego ciemnego sosu sprawia, że całość smakuje po prostu o niebo lepiej niż zwykle. Nie dodawaj go jednak zbyt dużo, bo smak stanie się zbyt intensywny. Wystarczy odrobina.
Do czego jeszcze można wykorzystać sos sojowy?
Sos sojowy to jeden z tych produktów, które warto mieć w szafce kuhennej, nawet jeśli rzadko zaglądasz do przepisów na dania kuchni azjatyckiej. Jego największą zaletą jest niesamowita zdolność do wyciągania głębi z potraw, co kucharze nazywają właśnie wspomnianym już smakiem umami. Możesz go śmiało traktować jako płynny zamiennik soli, dodając na przykład do tradycyjnego rosołu, sosu pieczeniowego czy duszonych grzybów, dzięki czemu zyskają one o wiele ciekawszy aromat (ale też ciemniejszy kolor).
W kuchni na co dzień genialnie sprawdza się jako baza do marynat. Wystarczy wymieszać go z miodem, czosnkiem i odrobiną oliwy, żeby mięso po upieczeniu było soczyste i świetnie smakowało. Z kolei dolany pod koniec smażenia do warzyw na patelni błyskawicznie odparowuje i tworzy na nich lśniącą, smaczną glazurę. Nawet zwykła jajecznica czy sos do sałatki potrafią zyskać zupełnie nowy wymiar, jeśli odważysz się przełamać ich smak kilkoma kroplami tego sosu. Ważne tylko, żeby dodawać go z wyczuciem, bo jego intensywność potrafi zdominować delikatniejsze składniki.
Czytaj też:
To nie błonnik ani kiszonki. Dietetyk wskazuje 2 inne produkty, które wspierają jelitaCzytaj też:
Wrzucam i blenduję. W mniej niż 10 minut mam pyszny deser z serka wiejskiego
