Chrupiąca bułka z marketu czy bochenek z pobliskiej piekarni? Dla wielu osób odpowiedź wydaje się oczywista, zwłaszcza gdy przy sklepowym pieczywie widzą informację o wcześniejszym mrożeniu. Michał Kot przekonuje jednak, że warto przyjrzeć się przede wszystkim temu, z czego powstał dany wypiek. „Większość pieczywa, które jem, kupuję w Lidlu. Jako dietetyk nie mam z tym żadnego problemu” – przyznaje w opublikowanym materiale.
Pieczywo mrożone a świeże
Mrożenie to jedna z najstarszych metod utrwalania żywności. Niska temperatura pozwala nie tylko na dłuższe przechowywanie pieczywa. Spowalnia też procesy pogarszające jego jakość. Nie sprawia, że produkt traci swoje wartości odżywcze i staje się „bombą” pełną konserwantów – wręcz przeciwnie, dzięki niej można ograniczyć ilość środków konserwujących dodawanych do bułek i chlebów.
Dlatego zamiast pytać czy to było [pieczywo – przyp.red] mrożone patrzę na coś zupełnie innego. Na rodzaj mąki, zawartość błonnika, skład, dodatek nasion i ziaren – wskazuje dietetyk.
Warto zastosować podobne podejście podczas własnych zakupów. Zamiast oceniać chleb wyłącznie po zapachu, kolorze skórki czy miejscu sprzedaży, lepiej porównać dostępne informacje o składzie
To pieczywo dietetyk wybiera w Lidlu
Michał Kot chętnie sięga po bułkę wysokobiałkową i wysokobłonnikową z mąką żytnią, chleb słonecznikowy oraz chleb żytni bez drożdży. Na takich produktach opiera wiele codziennych posiłków. Ich wcześniejsze przechowywanie w niskiej temperaturze nie jest dla niego powodem do rezygnacji z zakupu. „To moje ulubione wybory i na tym bazuję przez większość dni” – podkreśla.
Pieczywo jako element wartościowego posiłku
Wybór pieczywa to dopiero początek. O wartości całego śniadania lub kolacji decydują również dodatki. Dietetyk zachęca, by na kanapce znalazły się warzywa, źródło białka i trochę tłuszczu. Można sięgnąć na przykład po twarożek, jajko, dobrej jakości wędlinę czy pastę z fasoli i dołożyć do nich pomidora, paprykę czy sałatę. Dodatkiem tłuszczowym może być odrobina oliwy lub kilka plasterków awokado. Nie trzeba przy tym kupować wszystkich składników od nowa. Świetnym punktem wyjścia są produkty, które już znajdują się w lodówce.
Czytaj też:
Niby paprykarz, a bez grama ryby. W Biedronce kosztuje 4,69 zł i dietetyczka go poleca Czytaj też:
Dietetyczka zamiast masła wybiera 4 produkty z Lidla. Jeden ma ponad 5 razy mniej kalorii
