Miód – jak czytamy na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – „to naturalnie słodka substancja produkowana przez pszczoły Apis mellifera z nektaru roślin lub innych naturalnych źródeł, którą pszczoły zbierają, przetwarzają i pozostawiają do dojrzewania w plastrach”. Niestety nie wszystkie produkty dostępne w sklepach spełniają wymogi zawarte w przedstawionej definicji. Polacy kupują je masowo, nie zdając sobie sprawy z tego, co ląduje w ich koszykach. Zwraca na to uwagę dr Karolina Kowalczyk, specjalistka w zakresie dietetyki i technologii żywności.
Na te „miody” z supermarketu uważaj
Ekspertka i specjaliści z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ostrzegają przed produktami określanymi jako sztuczny miód. „Sam rdzeń »miód» działa jako główny identyfikator produktu. Dodanie przymiotnika »sztuczny« nie zmienia faktu, że odbiorca nadal może utożsamiać wyrób z miodem naturalnym” – czytamy w komunikacie resortu. Tymczasem dostaje syrop glukozowo-fruktozowy z odrobiną pyłku. Dlatego doktor Karolina Kowalczyk apeluje o uważne czytanie etykiet nabywanych towarów. „Gdy wiesz, co kupujesz, wszystko się zmienia. Nie przepłacasz za syrop udający miód. Twoja herbata, owsianka, twarz i odporność dostają to, co powinny. Twoje dzieci jedzą prawdziwe jedzenie, a ty nie dajesz się nabrać na piękne słoiczki z supermarketu. To nie jest wiedza dla ekspertów. To wiedza, którą każdy powinien mieć” – podkreśla specjalistka w opublikowanym materiale.
Uważaj też na miód, który miesiącami stoi w sklepie i w ogóle nie krystalizuje (nie zamienia się w krupiec). Prawdziwa patoka (czyli miód płynny) naturalnie gęstnieje i krystalizuje po kilku tygodniach lub miesiącach (z wyjątkiem miodu akacjowego). Jeśli miód w temperaturze pokojowej cały rok jest idealnie płynny, może to być sygnał, że został przegrzany (co niszczy jego właściwości) lub zafałszowany syropem. Warto pamiętać, że proces krystalizacji miodu – w którym zmienia on formę z płynnej na stałą – nie jest wadą. Wręcz przeciwnie – świadczy o dobrej jakości danego produktu.
Jak rozpoznać fałszywy miód?
Można to zrobić na trzy sposoby. Po pierwsze, zaczynamy od wielkiego przełomu w przepisach, który ułatwia nam zadanie. Zapomnij o starych, ogólnych napisach „mieszanka z UE i spoza UE”. Od 14 czerwca 2026 roku etykiety miodu mają dokładniej wskazywać kraj lub kraje pochodzenia. Trzeba jednak pamiętać, że produkty wprowadzone do obrotu wcześniej mogą pozostać w sklepach do wyczerpania zapasów. Jeśli sprawdzisz etykietę i zobaczysz, że na liście krajów pochodzenia królują państwa spoza Europy (np. Chiny), od razu wiesz, że masz do czynienia z produktem masowym, gdzie normy produkcji drastycznie różnią się od polskich. Szukaj miodów z jednego, konkretnego kraju.
Jeśli nie wiesz, czy miód, który masz już w domu jest prawdziwy, przeprowadź prosty test. Umieść go na łyżce. Jeżeli rzeczywiście pochodzi z ula, spłynie z niej powoli, ciągnąc się jak nić. W przeciwnym razie – „spadnie” od razu. Ekspertka poleca również test szklanki. „Wrzuć łyżeczkę [miodu – przyp. red.] do zimnej wody. Prawdziwy opada na dno w grudce. Fejk rozpuszcza się natychmiast” – wskazuje dr Karolina Kowalczyk.
Czytaj też:
Nie kupuję lodów, gdy mam serek wiejski. Blenduję go z bananem i mam deser z 29 g białka Czytaj też:
Dietetyczka nie robi zwykłych placuszków. Te mają prawie 40 g białka i smakują jak deser
