Znana dietetyczka kliniczna dr Paulina Ihnatowicz podzieliła się niedawno w sieci swoimi spostrzeżeniami na temat zakupów spożywczych. Wyznała, czego pod żadnym pozorem nie wkłada do koszyka. Jej „lista” wiele osób może zdziwić, bo znalazły się na niej produkty, które uchodzą za zdrowe. Co więcej, wiele osób ma je na co dzień w swojej kuchni. Sprawdź, czy ty też.
Jakich produktów dietetyczka nigdy nie kupuje?
Ekspertka odradza sięganie po zbrylone mrożonki. Zlepienie owoców lub warzyw na ogół świadczy o przerwaniu łańcucha chłodniczego (częściowym rozmrożeniu i ponownym zamrożeniu produktów). To z kolei znacznie obniża ich jakość. Zwiększa również ryzyko zanieczyszczenia mikrobiologicznego. Sprzyja namnażaniu się szkodliwych bakterii, które mogą wywołać zatrucie pokarmowe i doprowadzić do poważnych powikłań zwłaszcza u osób starszych, małych dzieci, kobiet w ciąży czy pacjentów z przewlekłymi chorobami.
Specjalistka radzi, by unikać też kupowania paczek z zaparowaną sałatą lub kiełkami. Gromadzi się w nich wilgoć i stwarza idealne warunki do rozwoju różnego rodzaju patogenów, które wywierają negatywny wpływ na organizm. Poza tym zamknięte w foliowych opakowaniach produkty szybciej tracą świeżość i pleśnieją. Na powierzchni żywności często tworzy się biofilm. W efekcie bakterie silniej do niej przylegają i znacznie trudniej je usunąć. Nawet wielokrotne płukanie w wodzie może się okazać nieskuteczne.
Tych produktów też lepiej nie kupuj
Dr Paulina Ihnatowicz przestrzega przed inwestowaniem w jeszcze jeden popularny artykuł spożywczy. Chodzi orzechy sprzedawane na wagę. „Najczęściej są dla mnie źródłem mykotoksyn, czyli dosłownie trucizny” – wyjaśnia ekspertka w jednym z nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych. Jednocześnie podpowiada, by kupować orzechy wyłącznie w zamkniętych, nieprzezroczystych opakowaniach.
Czytaj też:
Myślisz, że banana wystarczy obrać? Ten jeden krok pomija większość osóbCzytaj też:
Dietetyczka poleca 3 produkty z Biedronki na odchudzanie. Jednego nikt się nie spodziewa
