Salami ma 509 kcal, a ta wędlina tylko 105. Dietetyczka mówi, co wybrać na redukcji

Salami ma 509 kcal, a ta wędlina tylko 105. Dietetyczka mówi, co wybrać na redukcji

Dodano: 
Kobieta je sałatkę
Kobieta je sałatkę Źródło: Freepik
Chcesz schudnąć? Nie musisz w tym celu wykreślać z jadłospisu ulubionych przysmaków. Wystarczy, że sięgniesz po ich lżejsze odpowiedniki. Znana dietetyczka zdradza, co wybrać, by „gubić” kilogramy i nie czuć głodu.

Wiele osób zaczynających odchudzanie często popada w skrajności. Dzieli jedzenie na „dozwolone” i „zakazane”, przez szybko traci motywację do działania i rezygnuje ze zmiany stylu życia. Tymczasem nie trzeba przeprowadzać rewolucji w codziennym jadłospisie, by zrzucać nadprogramowe kilogramy. Wystarczy – jak przekonuje dietetyczka kliniczna dr Paulina Ihnatowicz – nieco zmodyfikować codzienne wybory żywieniowe.

Ekspertka opublikowała w sieci zestawienie różnych popularnych produktów. Przygotowana przez nią ściągawka jasno pokazuje, że nawet drobne zmiany na talerzu mogą zrobić gigantyczną różnicę w ogólnym bilansie energetycznym.

Gorsze i lepsze wybory podczas odchudzania

Specjalistka porównała kaloryczność różnych artykułów spożywczych pochodzących z tych samych kategorii. Wskazała na istotne różnice w ich wartości energetycznej w przeliczeniu na 100 gramów produktu. W zestawieniu znajdziemy między innymi popcorn. Produkt gotowy solony marki Star ma 561 kilokalorii, a ziarno do prażenia Bakalland – 334. Z kolei mleczko kokosowe tłuste House of Asia dostarcza 185 kcal, podczas gdy wariant light tego samego wyrobu to tylko 62 kcal.

Paulina Ihnatowicz zwróciła również uwagę na kaloryczność popularnego sera – mozzarelli w wersji klasycznej i „lekkiej” (238 vs 165 kilokalorii). Ciekawie prezentuje się także bilans kaloryczny mięsa. Noga (udo) z kurczaka ma 160 kcal, a filet tylko 98. Salami wieprzowe to 509 kilokalorii, a szynka z fileta kurczaka – 105.

O czym pamiętać podczas odchudzania?

Ekspertka przypomina, że dieta redukcyjna wcale nie musi oznaczać restrykcji. Przedstawione przez specjalistkę przykłady należy traktować jedynie jako inspirację. Nie jest to w żadnym razie lista „zakazanych” i „dozwolonych” produktów. Podczas odchudzania tak naprawdę można jeść wszystko. W tym przypadku – jak podkreśla dr Paulina Ihnatowicz – ilość spożywanych artykułów oraz deficyt kaloryczny.

Produkty mniej kaloryczne mają tę zaletę, że możesz zjeść ich więcej i łatwiej utrzymać deficyt, ale to nie znaczy, że te bardziej kaloryczne są gorsze. Nie musisz jeść cały czas na chudo! Najważniejsze to dopasować dietę do siebie i swoich preferencji, bo wtedy łatwiej utrzymać ją na dłużej – podkreśla dietetyczka w opublikowanym materiale.

Czytaj też:
Wygląda jak feta, ale ma 22 procent oleju palmowego. Dietetyczka bije na alarm
Czytaj też:
Dietetyczka odchudziła tiramisu. Jedna porcja ma 145 kcal i prawie 10 g białka

Opracowała:
Źródło: dr Paulina Ihnatowicz/Instagram