Jogurt grecki to dla wielu z nas synonim zdrowego dodatku do posiłków. Cenimy go za gęstą, kremową konsystencję oraz wysoką zawartość białka. Jest idealną bazą do dipów, deserów czy pożywnych śniadań, które mają nam pomóc w utrzymaniu szczupłej sylwetki i dobrej kondycji. Nic dziwnego, że chętnie sięgamy po niego podczas codziennych zakupów, ufając biało-niebieskim barwom kojarzącym się z grecką tradycją. Niestety, producenci często serwują nam tanie zamienniki, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak pełnowartościowe produkty, ale ich skład pozostawia wiele do życzenia.
Ten jogurt tylko udaje grecki
Dietetyczka Paulina Maj w jednym z wpisów opublikowanych w mediach społecznościowych zwróciła uwagę na pewien popularny produkt firmy Polmlek o nazwie „Grecki”. Opakowanie przyciąga wzrok klasyczną kolorystyką przywodzącą na myśl barwy greckiej flagi. Teoretycznie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z klasycznym jogurtem typu greckiego. Tymczasem – jak zauważa ekspertka – to produkt jogurtopodobny.
Choć z przodu producent uczciwie (choć małym drukiem) o tym informuje, nasze oko zaprogramowane jest na wyłapywanie dużych haseł. Spójrzmy na skład. Baza to nie mleko, a maślanka (86 procent). Zamiast naturalnego tłuszczu mlecznego, mamy tu aż 10 procent tłuszczu palmowego. Dodatki to skrobia i mleko w proszku, aby uzyskać bardzo gęstą konsystencję – podkreśla specjalistka w opublikowanym materiale.
Wybierając taki produkt, zamiast zdrowych kwasów tłuszczowych i białka, serwujemy sobie tani tłuszcz nasycony i zbędne węglowodany. Prawdziwy jogurt grecki powinien mieć w składzie jedynie mleko i żywe kultury bakterii. Każdy dodatek tłuszczów roślinnych, skrobi czy zagęstników należy traktować jako sygnał ostrzegawczy. Czytanie etykiet to nie tylko kwestia oszczędności, ale przede wszystkim świadomego dbania o własny organizm.
Na co uważać kupując jogurty?
Paulina Maj zachęca przede wszystkim do dokładnego czytania etykiet nabywanych towarów.
Nie daj się złapać na »greckie« wzory i ładne kolory. Zawsze odwracaj kubeczek i sprawdzaj, czy jogurt to faktycznie mleko i kultury bakterii, czy tablica chemiczna z tłuszczem palmowym w tle – radzi dietetyczka.
Czytaj też:
Nie dodaję mąki do naleśników. Zamieniam ją na składnik, który większość wyrzucaCzytaj też:
Te produkty z supermarketu naturalnie zbijają cholesterol. Dietetyczka: nie musisz jeść samej sałaty
