Nabiał stanowi „fundament” diety redukcyjnej. Serek wiejski i tradycyjny twaróg są częstym wyborem osób dbających o linię. Choć oba produkty są bardzo do siebie podobne, to jeden z nich okazuje się lepszym sprzymierzeńcem szczupłej sylwetki. Dyplomowana dietetyczka Michalina Mróz w rozmowie z „Wprost” wyjaśniła, skąd bierze się ta różnica. Wskazała też, który przysmak skuteczniej wspomaga redukcję masy ciała.
Serek wiejski czy twaróg – co wygrywa na diecie odchudzającej?
Nie ulega wątpliwości, że zarówno twaróg, jak i serek wiejski to wartościowe produkty, które mogą wspomóc proces odchudzania. Trudno tu o jednego, uniwersalnego faworyta. Dokonując wyboru, należy – jak podkreśla Michalina Mróz – wziąć pod uwagę indywidualne potrzeby organizmu. Niemniej jednak jeden nabiał ma pewną przewagę nad drugim.
Twaróg (szczególnie chudy lub półtłusty) stanowi bardziej skoncentrowane źródło białka – zawiera ok. 17–19 g białka na 100 g, przy niskiej zawartości tłuszczu (ok. 0,5–5 g w zależności od wersji) i bardzo niskiej kaloryczności (ok. 80–100 kcal/100 g) – podkreśliła Michalina Mróz w rozmowie z „Wprost”.
Z kolei serek wiejski dostarcza około 90–110 kcal w 100 gramach. Ma w sobie więcej wody i tłuszczu (ok. 4-5 g), ale jednocześnie mniej protein (ok. 11–13 g w porcji). Osoby na diecie redukcyjnej powinny jednak na niego uważać. W składzie produktu wiejskiego znajdziemy stosunkowo dużo sodu, co może sprzyjać zatrzymywaniu wody w organizmie.
Zdaniem dietetyczki lepszym wyborem podczas odchudzania będzie twaróg. To również dobra opcja dla sportowców. Białko daje długotrwałe uczucie sytości, co pozwala uniknąć podjadania, a także utrzymać masę mięśniową na redukcji. Co więcej, nabiał te cechuje niski indeks oraz ładunek glikemiczny (minimalna ilość węglowodanów). Mogą po niego śmiało sięgać osoby z cukrzycą typu drugiego oraz insulinoopornością. To ważne, bo te problemy często towarzyszą nadwadze i otyłości.
Twaróg w codziennej diecie
Ograniczanie kalorii nie musi być nudne. Twaróg możesz wykorzystać w diecie na wiele sposobów, na przykład do zrobienia wysokobiałkowych placuszków, fit-deserów na słodko (np. z malinami i erytrytolem) czy sycących, wytrawnych farszów do naleśników pełnoziarnistych. Niezależnie od tego, co wybierzesz, najważniejsze jest czytanie etykiet. „Najlepiej, w miarę możliwości sięgać po wersje naturalne, bez dodatku soli, cukru czy zagęszczaczy” – wskazała Michalina Mróz.
Czytaj też:
Dietetyczka wskazała jogurt z Lidla. „Skład czysty jak łza” i ponad 8 g białka Czytaj też:
Jest lepsza dla jelit niż siemię lniane. Żałuję, że nie wiedziałam o tym wcześniej
